wtorek, 24 sierpnia 2010

part 1: Closer [Alice Nine, the GazettE]

Oki. Bardzo dawno nie pojawiały się aktualizacje.
Wena na yaoi/shonen-ai uciekła gdzieś daleko i dopiero niedawno, dzięki Twitter'owi i spamowi jaki serwuje Aoi z the GazettE oraz Hiroto, Shou i Saga z Alice Nine, wróciła i pozwoliła napisać trzy strony i troszkę czegoś nowego i zgoła niespodziewanego.
Pisze to specjalnie dla mojej kochanej Carol z Holandii i przy dobrych wiatrach postaram się przełożyć to na angielski. Będzie to o tyle trudne, iż mój angielski jest bardzo średni, ale będę się starać.

Niemniej teraz chcę zaprezentować polską wersję, która powstała zaledwie wczoraj. Zapewne znajdzie się tu sporo literówek, błędów natury stylistycznej i tym podobnych.
Jest to próba i zobaczymy co z tego wyjdzie - chciałam sprawdzić, czy umiałabyś napisać coś z nietypowym pairingiem. Tu mamy Aoi'ego z the GazettE oraz Hiroto z Alice Nine. A gdzieniegdzie pojawiają się też inne pary czy też rzekome pary.

Tytuł zaczerpnęłam sobie z kawałka Nine Inch Nails. Swego czasu Hiroto pisał, ze bardzo ich lubi.
Więc posłuchajcie i życzę potem miłego czytania:

_____________________________________________

Hiroto po raz kolejny przewrócił z jednego boku na drugi. I tak jeszcze kilka razy. Niemal z irytacją naciągnął koc na głowę i zacisną mocniej powieki. Nic nie przynosiło rezultatu – obudził się jakieś pół godziny wcześniej i teraz w żaden sposób nie mógł zasnąć, mimo iż zegarek wskazywał nieprzyzwoitą czwartą nad ranem.
Wreszcie usiadł na łóżku, przeczesał placami zmierzwione włosy i rozejrzał się po pokoju. Dość szybko dostrzegł Mogu, który wygodnie rozłożył się w nogach łóżka i smacznie spał. Gitarzysta nie miał serca tym razem go wyganiać, choć nie raz beształ się w myślach za niezwykłą słabość do nowego przyjaciela. Piesek nawet się nie poruszył, gdy Hiroto zszedł wreszcie z łóżka i wolnym krokiem pomaszerował do kuchni. Po drodze włączył komputer i zgarnął paczkę papierosów.

Gdy przekroczył próg kuchni skrzywił się lekko, widząc jaki syf tam pozostawił – niepozmywane naczynia z zaschniętymi resztkami jedzenia i kilka pustych butelek po piwie. Gdy nastawił wodę na kawę i odpalił papierosa, uprzątnął nieco bałagan i wrócił do komputera, bu uruchomić przeglądarkę. Włączył też swoją wieżę, kompletnie nie wiedząc czego akurat chce posłuchać. Ostatecznie wcisnął play, zastawiając jaka płyta tam pozostała. Po kilku chwilach ciszy w głośnikach zabrzmiały znajome dźwięki kawałka Nine Inch Nails „Closer”. Hiroto uśmiechnął się pod nosem i wrócił po kawę.

Gdy już zasiadł w wygodnym fotelu przed monitorem, pierwszą stroną jaką odruchowo włączył, był Twitter. Dość zabawne, że tak długo nie umiał z tego korzystać, ale dzięki pomocy Shou portal przestał być skomplikowaną tajemnicą. Ba! Okazał się nadzwyczaj prosty w obsłudze.
Chłopak przejrzał wszystkie nowe wpisy na które składały się kolejne bzdury wypisywane przez Tatsurou, ale także przepełnione entuzjazmem wpisy Mizukiego, który nie mógł się doczekać nowej sesji zdjęciowej Karasu. Największą część stanowiły wiadomości i pytania od fanów.
Przez chwilę zastanawiał się co powinien zrobić, aż w końcu wystukał na klawiaturze krótkie „dzień dobry”, a potem postanowił odpisać na kilka fanowski wiadomości.
Gdy skończył była już prawie szósta, dlatego udał się pod prysznic, gdyż nauczony doświadczeniem wiedział, iż Mogu będzie chciał wyjść na spacer. Chłodna woda obudziła go nawet lepiej niż wcześniejsza kawa, jednak jego własne odbicie w lustrze nieco go przeraziło – kompletnie potargane włosy i ogromne wory pod oczami nie wyglądały najciekawiej. Hiroto był pewien, że znów makijażyści i styliści załamią ręce podczas dzisiejszej sesji, jednak zazwyczaj udawało im się zamaskować efekty nie do końca przespanej nocy.

Po godzinie, gdyż już wreszcie ogarnął się do końca i przespacerował z Mogu po okolicy, znów usiadł do komputera i zauważył wpis Aoi'ego z Gazette, ewidentnie skierowany do niego „Hiroto znów nie śpi”. Po chwili wahania chłopak odpisał „Aoi-san również...”, ale nie otrzymał już odpowiedzi. Nie zdziwił się jednak – za jakieś półtorej godziny musiał wyjść z domu i dotrzeć do studia, gdzie zaplanowano wspólną sesję zdjęciową gitarzystów i basistów Alice Nine i Gazette.

Na miejscu jak zwykle był przed czasem. Ekipa dopiero się rozkładała i nikogo znajomego jeszcze nie było. Dopiero pół godziny później progi studia przekroczyli Tora i Saga, którzy akurat dziś stanowili obraz nędzy i rozpaczy.
- Wasz widok jest pocieszający dla mnie – zauważył Hiroto od niechcenia.
- Dzięki, ale zwróć uwagę, iż nie wyglądasz lepiej – Tora ziewnął rozdzierająco. - Zabalowaliśmy wczoraj... - przyznał niechętnie.
- Widać – czyjś śmiech rozległ się od progu i należał do nikogo innego, jak Reity. - Cześć chłopaki! Dawno się nie widzieliśmy!
- Dawno, dawno... Trasy, promocje i inne takie – odezwał się Saga zmęczonym głosem, obracając machinalnie kubek z kawą w rękach.
- Gdzie koledzy? - zapytał Hiroto, widząc iż brakuje jeszcze obu gitarzystów, gdyż było już kilkanaście minut po czasie, gdy wszyscy mieli się stawić.
- Ach! No widzisz, zapomniałem powiedzieć – basista Gazette uderzył się dłonią w czoło. - Aoi dzwonił, iż musi pojechać po Uruhę, bo tamtemu samochód wysiadł.
Fotograf słysząc to, westchnął zrezygnowany, ale zaznaczył, że nie mają całego dnia. Hiroto zgodził się z nim, gdyż dwie godziny po tej sesji zdjęciowej musiał jechać na kolejną, tym razem z Karasu. Aż za dobrze wiedział ile charakteryzacji go tam czekało. Wreszcie po piętnastu minutach zjawił się Aoi i Uruha, obaj najwyraźniej jednak w złych humorach, jakby się o coś pokłócili. Wrażenie to pogłębiało się w czasie całej sesji, gdyż obaj gitarzyści kompletnie się do siebie nie odzywali, ani na siebie patrzyli. Reita był już kompletnie zrezygnowany i zaprzestał prób pogodzenia kumpli. Za to chłopaki z Alice Nine czuli się nieco nieswojo. W końcu ekipa nadzorująca sesję, zarządziła natychmiastową przerwę, gdyż z nikim nie dało się współpracować. Tora i Saga natychmiast znikli z pola widzenia, Reita zabrał gdzieś Uruhę, by przemówić mu do rozsądku, a Aoi sam gdzieś znikł. Hiroto rozejrzał się po studiu i westchnął ciężko. Najsensowniejszym rozwiązaniem było teraz podłączenie gitary do wzmacniacza i próba skomponowania czegoś. Szybko odnalazł swój ukochany model, który akurat brał udział w sesji zdjęciowej. Gitarzysta odnalazł jakiś zaciszny kat, nałożył słuchawki i kompletnie odłączył się od rzeczywistości. Dopiero gdy ktoś lekko szturchnął go w ramię uniósł wzrok znad gitary.
- Twoi znajomi mają rację – Aoi uśmiechnął się i przysiadł do młodszego kolegi.
- Nie rozumiem...
- Że nie rozstajesz się z gitarą. Chyba też już rozumiem skąd te twoje wpisy o czwartej nad ranem.
- Nie mogłem spać – odpowiedział wymijająco Hiroto, niezbyt chętny by prowadzić dalszą dyskusję. Uratował go fotograf, który zwołał wszystkich by dokończyć zdjęcia.
Po skończonej sesji wszyscy skrzyknęli się na wspólny obiad i jakieś piwo, by rozładować napięcie. Jedyną osobą, która się wyłamała, był rzecz jasna Hiroto, który niemal na złamanie karku musiał pędzić, by spotkać się zresztą Karasu.
Już na miejscu zderzył się w drzwiach z Mizukim, który podobnie jak on prawie się spóźnił i obaj jako ostatni zjawili się w studiu. Poganiani przez Tatsurou i fotografów grzecznie zasiedli przed ogromnymi lustrami, by makijażyści mogli zrobić im makijaż i ułożyć włosy.
- Jesteś nie w humorze – zauważył Mizuki ciągle coś klikając w komórce. - Nie wyspałeś się.
- Najwidoczniej – westchnął Hiroto spokojnie znosząc marudzenie makijażysty, iż te wory pod oczami są niemal nie do zatuszowania.
- Znów coś komponowałeś po nocach?
- Próbowałem... I uprzedzę twoje pytanie: ze średnim efektem to wszystko – gitarzysta westchnął i przeglądnął się w lustrze. Znów mu zrobili mocny, czarny makijaż.
- Wnioskuję, że powinieneś przeżyć jakąś miłość lub zakazany związek – Mizuki roześmiał się.
- To jest materiał dla piszących teksty, zresztą... - Hiroto nie skończył, gdyż wpół słowa przerwał mu Tatsurou.
- Och, czyżby nasz Hiroto był w zakazanym związku. A z kim? - uśmiech wokalisty, przez ciemny makijaż wydał się w tym momencie nieco karykaturalny.
- Myślę, że tu chodzi o ich sympatycznego wokalistę Shou – gitarzysta Sadie nie pozwolił dojść koledze do słowa. - Jak byłem na ich koncercie niedawno, to...
Niestety nikt się nie dowiedział co i jak, ponieważ fotograf zwołał zespół do wspólnej fotografii. Wybawiło to Hiroto z opresji, gdyż jakoś niezbyt miał w tym momencie argumenty na swoją obronę. Dobrze wiedział, ze kłamać nie umie, ale równie dobrze zdawał sobie sprawę, iż jego koledzy z Karasu żyć mu teraz nie dadzą. Oczywiście miał rację, gdyż teorie jakie potem cała czwórka wysnuwała były coraz to dziwniejsze i mało prawdopodobne. W jednym punkcie mieli jednak rację – Hiroto interesował się Shou. W dodatku od dość dawna, niemniej wokalista wydawał się być nieco niezorientowanym w sytuacji. Niemniej bywały momenty gdy Shou najwyraźniej chciał dać młodszemu koledze do zrozumienia, iż tamten też nie jest mu obojętny. To było męczące. Niemniej teraz Hiroto postanowił obrócić wszystko w żart, bo jego kolegom dogryzanie wreszcie się znudziło.
I faktycznie, po zakończeniu sesji i wspólnym udaniu się na obiad, nikt nie wspomniał nawet słowem o rzekomym związku wokalisty i młodszego gitarzysty Alice Nine.

Gdy Hiroto wrócił do domu było już późne popołudnie. Dobrze, iż wcześniej poprosił Sagę, by ten wyprowadził Mogu na spacer, acz szczeniak na widok swojego pana zaczął śmiesznie ujadać i skakać po całym mieszkaniu. Chłopak uśmiechnął się do siebie, gdyż takie miłe powitanie jego nowego współlokatora zawsze wprawiało go w trochę lepszy nastrój. W związku z tym zjadł szybko obiad, a następnie wziął pieska na ręce i raźnie ruszył do samochodu z zamiarem zrobienia sobie długiej wycieczki.

Pojechał tradycyjnie daleko za miasto w jakieś odludne miejsce. Mogu był zachwycony tak długą wycieczką ze swoim panem i chciał zwiedzić wszystkie możliwe zakamarki, niemniej Hiroto pilnował swojego pupila, by ani mu nie zginał, ani nie wyciapał się w czymś niezbyt ładnie pachnącym. Gdy szczeniak zmęczył się bieganiem, siadł grzecznie obok swojego pana na trawie, skąd gitarzysta obserwował miasto. Lubił tu przyjeżdżać i pomyśleć i jak zawsze automatycznie sięgnął po komórkę, by napisać do Shou. Nagle zorientował się, że teraz właściwie nie ma o czym. Znów napisze, ze jest w górach i Shou będzie się zmartwiał? Dobrze, że chociaż nie była to czwarta rano, a prawie szósta wieczorem. Wreszcie zdecydował się wrócić do domu, dlatego też wziął Mogu na ręce i nieco się wzdrygnął.
- Hej kolego, gdzieś ty łaził? - zapytał, czując, że futerko szczeniaka jest mokruteńkie. Pies w odpowiedzi polizał go po nosie, na co Hiroto tylko się roześmiał i raźnym krokiem ruszył do samochodu.
Gdy już dojechał do domu najpierw wykąpał Mogu i porządnie wysuszył ręcznikiem, a następnie sam wziął gorący prysznic. Dopiero teraz uświadomił sobie jak zmarzł na tym małym wypadzie.

Po tym drobnym odświeżeniu się, usiadł wygodnie w fotelu przed komputerem i sprawdził wiadomości na Twitterze. Mało nie oblał się akurat co otwartym piwem, gdy zobaczył wpis Aoi'ego „Hiroto chyba mnie nie lubi. Dziś nie chciał ze mną rozmawiać”. Gitarzysta przez chwilę myślał, aż w końcu wystukał neutralna odpowiedź: „Aoi-san jest fajnym gościem”.
Dosłownie za parę chwil Aoi napisał w odpowiedzi emotikonę, przedstawiająca najwyraźniej radość, a po chwili rozdzwonił się telefon Hiroto.
- Słucham? - chłopak odebrał będąc nieco zdziwionym. - Nie, nie przeszkadzasz. Co? Nie. W sumie jak uważasz. Nie, w porządku, możesz przyjść. Okej, do zobaczenia.
Po odłożeniu słuchawki jeszcze przez chwilę siedział w lekkim szoku, ale wreszcie podniósł się z miejsca, by trochę uprzątnąć mieszkanie. W zasadzie Aoi był kumplem z wytwórni, niemniej gości nie powinno zapraszać się do kompletnego bajzlu.

Aoi zjawił się za godzinę z wielką reklamówką wypełnioną butelkami z piwem. Na zdziwione spojrzenie kumpla odpowiedział zdawkowym „to się przyda” i raźnym krokiem ruszył na poszukiwania kuchni, by móc schować alkohol w lodówce. Hiroto mógłby powiedzieć, iż starszy gitarzysta zachowuje się jak u siebie w domu – schował piwo, zapalniczką otworzył dwie butelki, przywitał się nawet z Mogu zachwycając się przy tym, jaki to fajny piesek.
- Zaraz, zaraz, czekaj! - odezwał wreszcie Hiroto. - O co tu właściwie chodzi?
- Przyszedłem do kumpla pogadać i napić się piwa – odpowiedział beztrosko Aoi i zaczął przeglądać kolekcję gier na PSP.
- A Reita? Albo inni? - gitarzysta Alice Nine przyjął piwo i rozsiadł się na kanapie.
- Reita chla z Uruhą. Ruki pewnie gdzieś pewnie też pije i pisze kolejny tekst, a Kai znając życie załatwia coś z menadżerem...
- Nigdy z nami się nie spotykałeś ot tak – zauważył Hiroto oschle, na co Aoi spojrzał na niego dziwnym wzrokiem, a dobry humor nagle jakby z niego wyparował.
- Chcesz wiedzieć, dlaczego akurat do Ciebie przyszedłem? - zapytał siadając w fotelu naprzeciwko. - Bo wedle moich obserwacji jesteśmy w podobnej sytuacji. Ale! By o tym porozmawiać trzeba nam więcej alkoholu, więc pij. Wiem, że nie odmówisz.
Początkowo rozmowa niezbyt im wychodziła, niemniej gdy zaczęli rozmawiać o muzyce i grze na gitarze znaleźli całą masę różnych tematów. Jak się okazało też, kolejne butelki piwa były opróżniane w dość szybkim tempie, a popielniczka była zapełniona po brzegi petami.
- … i wtedy Uruha mi powiedział, że źle zagrałem tę solówkę... - westchnął niemal dramatycznie Aoi kończąc swój wywód. - Często tak mówi. Perfekcjonista pod każdym względem. Gra, ciuchy, fryzura, makijaż... Pieprzony dupek.
- Dupek? - zdziwił się Hiroto, któremu wydawało się, iż gitarzyście Gazette dobrze się dogadują.
- Myślałem, ze nam wyjdzie, a tu masz... Nie wyszło. I teraz czepia się częściej niż zwykle. Ile razy bym swoich utworów nie poprawiał, to zawsze coś wynajdzie. A tek głupek Ruki go popiera.
- Dlaczego mi to mówisz?
- Bo szukam rady! - Aoi zrobił wymach butelką, omal nie rozlewając zawartości. - Wy tak dobrze się dogadujecie w tym Alice Nine!
- Nie zawsze, nie zawsze – Hiroto zaśmiał się na wspomnienie prac nad singlem „Senkou”. - Było parę problemów i ciężkich dni.
- Ale wszyscy jesteście w dobrych stosunkach, mimo tych waszych zażyłości – zauważył gitarzysta i chwiejnie wstał na nogi, by zrobić coś na wzór kółeczka po pokoju. - Nawet jeżeli Tora i Saga łażą do łazienki w przerwach, by się trochę obściskiwać... No co się tak patrzysz? Nie mów, że nie wiedziałeś! Zresztą Ty i Shou...
- Jacy „ja i Shou”? - przerwał natychmiast Hiroto, mając nadzieję, iż żaden zdradliwy rumieniec nie wpływa mu na policzki. - Między nami nic nie ma.
- Ale byś chciał, by było – Aoi pochylił się nad nim i dźgnął go palcem w klatkę piersiową. - Nie rumień się. Wszyscy to widzą, tylko sam zainteresowany nie. Dlatego powiedziałem, że jesteśmy w podobnej sytuacji.
- Chyba powinieneś wrócić do domu. Jesteś kompletnie pijany... - młodszy chłopak odsunął się nieco na bok, by móc wstać. Zresztą dobrze zrobił, gdyż po chwili jego starszy kolega stracił równowagę i przewrócił się na kanapę, ale po chwili jednak usiadł w miarę prosto.
- Słuchaj Hiroto, co mamy do stracenia? Nie jestem aż tak pijany, by nie wiedzieć co mówię i co proponuję. Jesteś fajnym chłopakiem, więc...
- A co to, to nie – Hiroto poczuł jak jednocześnie ogarnia go złość, ale także wielkie zniechęcenie i trochę złość. - Nie pójdę na taki układ, bo... - gitarzysta urwał, widząc, jak jego kolega usnął niemal natychmiast w takiej pozycji w jakiej się znajdował. Jednocześnie mu ulżyło, iż skończyło się to głupie gadanie i idiotyczne propozycje. Sam stwierdził, iż chyba za dużo wypił, gdyż propozycja Aoi'ego wydawała się być teraz kusząca, pod warunkiem, że będzie wiedział, kiedy powiedzieć „stop”. Część jego podświadomości przekonywała go, iż dobrym sposobem na zwrócenie uwagi Shou, będzie „zazdrość”. Tylko czy to aby było możliwe i czasem nie odniesie kompletnie przeciwnego skutku?

wtorek, 30 marca 2010

Przerwa

Soł...
Z przyczyn oczywistych zmuszona jestem oświadczyć, iż jeszcze przez jakiś czas nie będzie się tu nic pojawiało.
Przyczyna oczywistą jest bowiem brak weny, a jak wiecie jest ona kapryśna. Raz przychodzi, raz odchodzi.
Mnie się w tej chwili nie trzyma.
Więc przepraszam wszystkich odwiedzających tego bloga, również jego obserwatorów, ale chwilowo nie będzie żadnych ficów.
Chyba, że dorobię jakąś kolejną, niestworzoną teorię.
Faza od ostatnich kilku miesięcy niezmienna, więc może i coś na ten temat powstanie?

Jeszcze raz przepraszam za milczenie i nieśmiało proszę o cierpliwość.

Pozdrawiam~